Osobom, dla których mecze bokserskie lub turnieje wschodnich sztuk walki są nie dość brutalne, proponuje się w USA coś nowego — tak zwaną „rozstrzygającą” lub „ostateczną walkę”. Jak podaje dziennik The New York Times, zasada jest prosta: „Dwóch mężczyzn bije się tak długo, dopóki jeden się nie podda lub nie straci przytomności”. Nie używa się rękawic osłabiających uderzenia, nie ma rund ani przerw, a prócz zakazu gryzienia i wybijania oczu nie obowiązują żadne reguły. Przeciwnicy stosują techniki zapożyczone z boksu, dżudo, karate, zapasów lub ulicznych bójek, wskutek czego nierzadko leje się krew. Zawody odbywają się przy wtórze dzikiego dopingu tłumu fanów, którzy są gotowi zapłacić za bilet nawet 200 dolarów. Popularnością cieszą się też walki transmitowane przez telewizję kablową lub zarejestrowane na kasetach wideo. Jednakże w wielu stanach już zabroniono organizowania takich widowisk.