Największy kwiat świata jest doprawdy przedziwny. Nazywa się raflezja, wielkością dorównuje oponie autobusu, a rozkwita tak długo, jak długo człowiek rozwija się w łonie matki. Jednakże nie nadaje się do bukietu nie tylko z powodu swych rozmiarów, ale też cuchnącej woni. Aby zwabić zapylające ją muchy, raflezja wydziela zapach podobny do odoru rozkładającego się mięsa. W przeszłości malezyjscy wieśniacy mieszkający w lasach tropikalnych, w których rośnie raflezja, nazwali ją diabelską misą i rozcinali na kawałki każdy napotkany okaz. Jak jednak informuje gazeta South China Morning Post, malezyjski Park Narodowy Kinabalu objął ochroną tę rzadką roślinę, aby poddać ją dalszym badaniom naukowym. Mieszkańcy tamtejszych wiosek mogą teraz dodatkowo zarobić jako przewodnicy turystów, którzy chcą sfotografować raflezję. Z pewnością większość przezornie nie podchodzi do niej zbyt blisko.