Podobno posąg Matki Boskiej we włoskim mieście Civitavecchia niedawno płakał krwią, co zwabiło dziesiątki tysięcy zaciekawionych gapiów i pielgrzymów. Burmistrz Pietro Tidei, podający się za niewierzącego, pojechał więc do Francji w towarzystwie katolickiego prałata. Odwiedzili Lourdes, gdzie znajduje się katolickie sanktuarium słynące „cudami”. Nie była to bynajmniej pielgrzymka. Chodziło raczej o przeanalizowanie „cudu gospodarczego” w Lourdes, z myślą o przekształceniu Civitavecchii w równie dochodową mekkę turystów i pielgrzymów.