Nie spełnione obietnice

„Podobnie jak w każdej wcześniejszej rewolucji w medycynie, początkom stosowania terapii genowej przyświecała wizja lepszej przyszłości” — zanotowano w tygodniku Time. „Uczeni obiecywali uporać się z takimi schorzeniami dziedzicznymi, jak mukowiscydoza, dystrofia mięśniowa czy niedokrwistość sierpowata, już nie metodami medycyny tradycyjnej, lecz dzięki czarom inżynierii genetycznej, umożliwiającej zastąpienie wadliwych genów zdrowymi odpowiednikami”. Od zatwierdzenia i przeprowadzenia pierwszych eksperymentów na ludziach upłynęło już ponad pięć lat, w czasie których 600 osób wzięło udział w 100 badaniach klinicznych. Nie uzyskano jednak pomyślnych rezultatów. „Po wszystkich testach i całym tym poruszeniu wciąż nie ma bezspornego dowodu na to, że zastosowanie terapii genowej wyleczyło chociaż jednego pacjenta albo przynajmniej poprawiło jego stan” — donosi Time. Naukowcy w dalszym ciągu nie znają najlepszej metody na wprowadzanie genów do chorych komórek i na powstrzymanie systemu odpornościowego organizmu przed ich odrzuceniem. „Jeżeli nie ma dowodów na skuteczność jakiegoś środka, nie różni się on zbytnio od placebo” — mówi Robert Erickson, genetyk z Uniwersytetu Stanu Arizona.


Kofeinowe dzieci

Roztargnienie, nerwowość, impulsywność i trudności z koncentracją widoczne u dzieci mogą być następstwem dużego spożycia kofeiny — donosi biuletyn Tufts University Diet & Nutrition Letter. Dla dziecka o wadze 18 kilogramów „puszka coli i pół filiżanki mrożonej herbaty to tyle, co [dla dorosłego] wypicie trzech filiżanek kawy”. W artykule powołano się na wyniki badań prowadzonych przez Mitchella Schare’a, wykładowcę psychologii na Uniwersytecie Hofstra, z których wynika, że „wiele objawów spożycia dużej ilości kofeiny przypomina symptomy takich dolegliwości, jak upośledzenie koncentracji połączone z nadmierną ruchliwością [ADD/ADHD]”. „Zanim dojdziesz do wniosku, że twe niesforne lub nadpobudliwe dziecko cierpi na tego rodzaju zaburzenia, spróbuj zaradzić jego nerwowości, ograniczając mu po prostu ilość wypijanej coli i herbaty” — dodano w artykule.


Przemoc przybiera nowe wymiary

Osobom, dla których mecze bokserskie lub turnieje wschodnich sztuk walki są nie dość brutalne, proponuje się w USA coś nowego — tak zwaną „rozstrzygającą” lub „ostateczną walkę”. Jak podaje dziennik The New York Times, zasada jest prosta: „Dwóch mężczyzn bije się tak długo, dopóki jeden się nie podda lub nie straci przytomności”. Nie używa się rękawic osłabiających uderzenia, nie ma rund ani przerw, a prócz zakazu gryzienia i wybijania oczu nie obowiązują żadne reguły. Przeciwnicy stosują techniki zapożyczone z boksu, dżudo, karate, zapasów lub ulicznych bójek, wskutek czego nierzadko leje się krew. Zawody odbywają się przy wtórze dzikiego dopingu tłumu fanów, którzy są gotowi zapłacić za bilet nawet 200 dolarów. Popularnością cieszą się też walki transmitowane przez telewizję kablową lub zarejestrowane na kasetach wideo. Jednakże w wielu stanach już zabroniono organizowania takich widowisk.


Religia w „cyberprzestrzeni”

Użytkownicy komputerów penetrujący „cyberprzestrzeń” — rozległą sieć połączonych ze sobą baz danych — mają ostatnio większy wybór zagadnień religijnych. System World Wide Web zawiera obecnie „Stronę maryjną”, gdzie zainteresowani mogą znaleźć odpowiedzi na dziesięć najczęstszych pytań dotyczących Marii Panny, na przykład dlaczego zawsze przedstawia się ją w jasnobłękitnym stroju. Również amiszowie, chociaż odrzucają takie osiągnięcia techniki, jak elektryczność, udzielają informacji w programie „Zapytaj amiszów”. Otrzymują wydrukowane pytania, odręcznie piszą odpowiedzi, które następnie są przekazywane drogą komputerową — przez pośrednika. Czasopismo The Christian Century donosi, iż obecnie w Internecie znajduje się także „miejsce” zwane „Konfesjonałem”, gdzie elektroniczny ksiądz pyta: „Co chciałbyś wyznać?” W kolejnej linii pojawiają się ewentualne odpowiedzi: „Popełniłem następujący grzech: (morderstwo) (cudzołóstwo) (lenistwo) (nieczystość) (zachłanność) (oszustwo) (obżarstwo) (pycha) (gniew) (chciwość) (błędna hierarchia wartości)”.


Olbrzymi, cuchnący kwiat

Największy kwiat świata jest doprawdy przedziwny. Nazywa się raflezja, wielkością dorównuje oponie autobusu, a rozkwita tak długo, jak długo człowiek rozwija się w łonie matki. Jednakże nie nadaje się do bukietu nie tylko z powodu swych rozmiarów, ale też cuchnącej woni. Aby zwabić zapylające ją muchy, raflezja wydziela zapach podobny do odoru rozkładającego się mięsa. W przeszłości malezyjscy wieśniacy mieszkający w lasach tropikalnych, w których rośnie raflezja, nazwali ją diabelską misą i rozcinali na kawałki każdy napotkany okaz. Jak jednak informuje gazeta South China Morning Post, malezyjski Park Narodowy Kinabalu objął ochroną tę rzadką roślinę, aby poddać ją dalszym badaniom naukowym. Mieszkańcy tamtejszych wiosek mogą teraz dodatkowo zarobić jako przewodnicy turystów, którzy chcą sfotografować raflezję. Z pewnością większość przezornie nie podchodzi do niej zbyt blisko.


Włoskie Lourdes?

Podobno posąg Matki Boskiej we włoskim mieście Civitavecchia niedawno płakał krwią, co zwabiło dziesiątki tysięcy zaciekawionych gapiów i pielgrzymów. Burmistrz Pietro Tidei, podający się za niewierzącego, pojechał więc do Francji w towarzystwie katolickiego prałata. Odwiedzili Lourdes, gdzie znajduje się katolickie sanktuarium słynące „cudami”. Nie była to bynajmniej pielgrzymka. Chodziło raczej o przeanalizowanie „cudu gospodarczego” w Lourdes, z myślą o przekształceniu Civitavecchii w równie dochodową mekkę turystów i pielgrzymów.


  • Informacje - podstrony:

  • najnowsze wpisy

  • kategorie wpisów




  • Z nowego raportu FAO (Organizacja do Spraw Wyżywienia i Rolnictwa) wynika, że do roku 2000 około 30 krajów świata będzie się borykać z poważnym brakiem wody.


    Według FAO wzmaga się rywalizacja o ograniczone zasoby wody, toteż setki milionów ludzi nie otrzyma nawet tej minimalnej ilości, która jest im potrzebna do przeżycia.


    Najbardziej zagrożeni są mieszkańcy Bliskiego Wschodu oraz północnej Afryki i krajów leżących na południe od Sahary, a także Węgrzy.


    Jak informuje wspomniany raport, zamieszczony w paryskiej gazecie Le Monde, mniej więcej 70 procent (a w krajach rozwijających się 90 procent) ziemskich zasobów wody zużywa rolnictwo na sztuczne nawadnianie pól. FAO ocenia, iż ze względu na nieskuteczne metody irygacji aż 60 procent tej wody się marnuje.


    Copyright © 1996-2010 Dużo wieści . All rights reserved.
    Jarrah theme by Templates Next | Powered by WordPress